Smutek jak bumerang wraca i wypełnia mnie. Próbuję sobie z nim poradzić ale pozostawiona sama sobie wydaję się bezbronna wobec siły z jaką angażuje moją duszę, umysł, serce. Muszę go odrzucić aby choć na jakiś czas dał mi spokój. Te wahania pozytywnego nastroju na przemian z wszechogarniającym smutkiem pozbawiają mnie niepotrzebnie energii, skupiają na sobie. Wypełnienie czasu, zaangażowanie umysłu są jakimś lekarstwem ale leczą tylko objawowo. Więc trwam w tym co niesie dzień bo to moje życie, teraz akurat jest ono takie, akceptuję je bo nie mogę sama odrzucić siebie.
Spoglądam na zimną taflę szyby na której małe krople zimnego deszczu tworzą przerywane, ukośne linie i myślę sobie, że może to ten sam deszcz, który wczoraj był u Ciebie.
Categories: